Polecam jednak czytać blogowe wersje tekstów, gdyż:
1. Tutaj ukazują się bez cenzury :PP
2. Opatrzone są większą ilością zdjęć
Nadrabiając zaległości - tekst majowy.
Odrzućmy wylinkę!
Nastał taki czas, że człek poczciwy nic innego nie robi - tylko śpiewa, tańczy, podskakuje (jumpa, jumpa pa), wącha, raduje się, a jedną z rzeczy którą naprawdę chciałby mieć jest balonik, który latałby za nim w drodze do pracy lub szkoły. Ot, wiosna...

Rewitalizacja prztyczka nie ominie
Jaszczurki zrzucają stare skórki, które w postaci uschłych wylinek straszą wizytującą ZOO dziatwę. Nasi szczekający pupile zrzucają zimową sierść fundując nam w domach kłęby wszędobylskiego futra. Cała przyroda odnawia się i upiększa. Jak co roku ogrania człowieka przemożna chęć zmian - jeśli nie tych, dotyczących własnego życia – to przynajmniej znacznej modyfikacji otoczenia. Po głowie chodzą myśli, że ścianom przydałaby się jakaś bardziej radosna barwa, a meblom emerytura, lub odświeżająca ręka fachowca. Jeśli jednak przerażają Was remonty – warto zdecydować się choćby na wiosenną rewitalizację w wersji ‘minimal’. Taka twórcza odnowa może bowiem ograniczyć się do kontaktu włączającego światło! Jeżeli jesteście posiadaczami takiego – banalnego z pozoru – prztyczka, to otwierają się przed Wami niemal nieograniczone możliwości! Dzięki twórczości Leandry Drumm z Ohio wasz świetlny włącznik może przybrać kształt latającej świnki, księżniczki na ziarnku grochu i całej stercie pierzyn, jeźdźca podróżującego na psie lub kocie, czy też przedziwnego stwora nie wahającego się sięgać do gwiazd! Metalowe nakładki na włączniki autorstwa Leandry są bajkowe, intrygujące i perfekcyjnie wykonane. Ja już zaczynam odkładać dolary!
Prace Leandry możesz zakupić na www.stowecraft.com


Bul, bul, bul
Ach, któż nie lubi bąbelków? Bąbelki w kąpieli, bąbelki w napoju, a ostatnio nawet w czekoladzie – zawsze są źródłem niewątpliwej uciechy. Swego czasu światową karierę zrobił syfon – urządzenie którego jedynym zadaniem było dodanie nieco bąbelków do naszego szarego, gastronomicznego żywota. Najsłynniejsze na świecie, szampańskie bąbelki są ponoć bardzo świętobliwej proweniencji. Wymyślił je bowiem młody mnich, którego zadaniem było poprawienie jakości klasztornego wina. Ów podążający drogą cnoty benedyktyn to oczywiście Pierre dom Pérignon, który ustawiwszy leżakujące butelki szyjkami skośnie ku dołowi odkrył sposób na zatrzymanie na dłużej bąbelków w mnisim trunku. Młody braciszek miał ponoć wykrzyknąć w trakcie degustacji: „Chodźcie prędko, ja piję gwiazdy!” – ale temu akurat nie trzeba koniecznie dawać wiary, gdyż źródłem przekazu jest XIX-wieczna reklama słynnego szampana. Bąbelki mogą mieć jednak jeszcze inne zastosowanie! Jeżeli marzy Wam się bąbelkowe wnętrze – sięgnijcie koniecznie po fantastyczne wieszaki i obrazy powstające pod marką ‘The Dark Cottage’. Świetny pomysł, radość kolorów i prawdziwie buzzzzujący efekt! Oficjalnie ogłaszam wiosnę czasem bąbelków!
Bąbelkowe produkcje podziwiaj na http://sweetfigments.blogspot.com
Ewa Starzyk
______________________
* czasami artykuły się nie ukazują - gdyż trzeba było opisać np. bardzo ważnego i-poda :P Dlatego też autorzy niniejszego bloga, wysoko niosąc oświaty kaganiec, publikują raporty w komplecie.
0 komentarze:
Prześlij komentarz