



Udało się jako tako! Ufff kamień z serca:) Zamieniliśmy kawałek Księżego Młyna w przestrzeń jakby rodem z bajki o Szalonym Golarzu. Sprowadziliśmy bańkową powódź na ceglane domy, obrazy powiesiliśmy, wiedzających podjęliśmy czym mogliśmy:)
Jednocześnie informujemy wszystkich gości, że:
- gramofon, który tak fantastycznie umilał nam wernisaż, a potem się zakrztusił i niemal stracił głos - jednak przeżył tę przygodę.
- mój brat, który uciekł podczas masowego wykonania 'sto lat' uczynił to ponieważ nie zdołał zgromadzić wszystkich zakupów na czas i był tym faktem nieco przejęty. Tym samym dopiero na najbliższym skrzyżowaniu zaczęło do niego docierać, iż jest wielce prawdopodobnym, iż to było jego urodzinowe 'sto lat'. Do dziś się tym, chłopina, gryzie :D
Dziękujemy wszystkim przybyłym. Niecni nieobecni będą jeszcze mieli okazję się zrehabilitować:)
Więcej informacji na temat przedsięwzięcia, zdjęcia obrazów i więcej zdjęć z wernisażu znajdziecie na www.galeriapowietrzna.pl
Ps.: Dziękujemy ETERNITY GROUP za ubańkowienie wernisażu:)
Ps1.: Diękujemy Asi Drzewińskiej za zdjęcia :* Acha kazała je podpisać 'fot. Maskonurek' więc niech Jej będzie:) Odczytajcie sobie na głos ten podpis oglądając zdjęcie numer: 3, 4 i 7
2 komentarze:
My Tytusa ze sobą wzięli (za uwiecznienie faktu, serdecznie dziękujemy). Niestety Toledo nie miał takiego szczęścia...;)
Warto nadmienić, że Tytus potrzebuje jeszcze uczłowieczania przez uplastycznianie, a Toledo już niemal całkiem uczłowieczony. Dlatego też siedział w domu i - jak przystało na prawdziwego cynika - czytał filozoficzne powieści chichocząc i zasłaniając pysk łapą :D
Prześlij komentarz